Ile kosztuje stół z litego drewna na wymiar
Najczęstsze pytanie, jakie dostajemy, i najtrudniejsze do odpowiedzenia jednym zdaniem. Poniżej rozkładamy cenę na części, żeby było wiadomo, za co się płaci i gdzie da się zejść niżej.
Opublikowano 11 sierpnia 2026
Dlaczego nie ma cennika
Stół na wymiar to nie produkt z półki. Dwa stoły o tej samej długości potrafią różnić się ceną dwukrotnie, bo jeden ma blat czterocentymetrowy z dębu na prostej ramie, a drugi ośmiocentymetrowy z orzecha na spawanej podstawie z regulacją. Cennik z widełkami byłby albo bezużyteczny, albo mylący.
Dlatego wyceniamy indywidualnie. Wystarczy podać wymiar, gatunek i pomysł na podstawę, a odpowiedź wraca zwykle w ciągu 24 do 48 godzin. Wycena nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.
Gatunek drewna: pierwsza duża zmienna
Dąb jest tańszy i łatwiej dostępny. Orzech włoski potrafi kosztować znacznie więcej, a przy szerokich blatach różnica rośnie, bo dobrych szerokich desek orzecha jest po prostu mniej. Przy stole konferencyjnym z orzecha warto pytać o dostępność materiału z wyprzedzeniem.
Jeśli budżet jest napięty, a zależy Ci na ciemnej barwie, rozsądniejszym wyjściem bywa dąb bejcowany albo wędzony niż orzech. Efekt wizualnie zbliżony, koszt materiału wyraźnie niższy.
Wymiar i grubość blatu
Cena rośnie szybciej niż sama długość. Przy blacie trzymetrowym trzeba dobrać dłuższe deski bez wad na całej długości, a takich jest mniej, więc materiał kosztuje nieproporcjonalnie więcej niż przy blacie dwumetrowym.
Grubość działa podobnie. Cztery centymetry spokojnie wystarczą do jadalni w mieszkaniu. Siedem czy osiem daje efekt masywnej bryły, ale to prawie dwa razy więcej drewna i wyraźnie większa waga, co przekłada się też na koszt transportu i wnoszenia.
Podstawa
Prosta rama stalowa w kształcie U jest najtańsza. Forma pająka, podstawa z drewna albo konstrukcja według rysunku architekta kosztują więcej, bo to osobna robota ślusarska albo stolarska.
Tu akurat da się oszczędzić bez straty na jakości. Blat jest tym, co widać i czego się dotyka. Podstawę można wybrać prostszą, a za rok czy dwa wymienić na inną, jeśli wnętrze się zmieni.
Żywica podnosi cenę i to sporo
River table jest droższy od zwykłego blatu z dwóch powodów. Żywica do grubych odlewów sama w sobie kosztuje, a zalewanie warstwami wydłuża robotę o tygodnie, w których blat po prostu stoi i czeka. Za ten czas też trzeba zapłacić.
Jeśli podoba Ci się efekt ciemnych przetarć, ale nie chcesz płacić za pełną rzekę żywicy, tańszym rozwiązaniem jest wypełnienie samych sęków i pęknięć na czarno. Wygląda to bardzo dobrze, a kosztuje ułamek tego co river table.
Na czym nie warto oszczędzać
Na sezonowaniu materiału. Dąb źle wysuszony potrafi po kilku miesiącach w ogrzewanym mieszkaniu wypaczyć blat albo rozejść się na łączeniu. Tego nie da się poprawić kosmetycznie, trzeba robić blat od nowa.
I na żywicy. Tańsze żywice przeznaczone do cienkich powłok przy grubej warstwie przegrzewają się, żółkną i pękają. Problem widać dopiero po roku albo dwóch, więc na etapie odbioru wszystko wygląda dobrze.
